|
Koty towarzyszyły mi przez całe życie.
Przez wiele lat były to te najpiękniejsze rasy europejskiej - przygarnięte, bo ktoś musiał je przygarnąć, więc dlaczego nie ja?
Potem w moim domu w 2002 pojawił się kot rasowy - pers Tymoteusz - kot wielki ciałem i sercem.
Niestety rezydentka (Kizia Mizia trojga imion Zaraza), pani posunięta w latach, jakoś w zachwyt nie wpadła na jego widok i tak przez trzy lata, żyliśmy sobie niby z dwoma kotami, ale z każdym z osobna.
W 2005 roku Kizia odeszła po cichutku za Tęczowy Most i został tylko Tymoteusz, tęskniący za nią straszliwie.
Zaczęłam myśleć o następnym kocie, ale nie zdążyłam, bo w 2006 roku w wyniku totalnej niekompetencji weterynarza Tymotek dołączył do moich ogoniastych za TM.
Wtedy stwierdziłam, że nigdy więcej żadnych zwierząt, żadnych kotów.
W postanowieniu wytrzymałam dni 4 (słownie cztery). Jeżeli ktoś jest zakocono-zakręcony, to już na całe życie.
Miał być kot ze schroniska, ale jakoś tak się porobiło, że dostałam Blusika.
Blusik nie miał rodowodu, więc zaczęło się poszukiwanie w Internecie, co to może być za rasa.
Porównując zdjęcia z małym tałatajstwem doszłam do wniosku, że to ragdoll. Kot by się uśmiał!!!
Blusik nie miał być sam, więc w domu pojawiła się ragdollka Fiona i wtedy już miałam pewność, że Blusik nawet przy ragusiu nie leżał, a potem nastąpiła może niezbyt przemyślana decyzja: będę hodowała ragdolle.
I tak się wszystko zaczęło.
W chwili obecnej mam pięć kotów: dwie kotki - Finę Ragella*PL i AriokkieRags Iseluth Iah,
kocura PL* Gregorius-cat Gal Anonim, oraz dwa kastraty - Blusika i Aramisa.
Jeżeli ktoś nie wie jak rozpieścić kota i spowodować, żeby czuł się panem i władcą, to służę dobrą radą.
Mój dom w rzeczywistości jest domem kotów i tylko cieszę się, że nie potrafią obsługiwać komputera i zmieniać moich wpisów, ale i tak nie mam pewności czy jakoś nie przekabacą administratorki tej strony.
Serdecznie dziękuję Oktawii (no i Arniemu), hodowczyni Iseluth (kto to jest w stanie wymówić?),
która podjęła się niewdzięcznego trudu zrobienia ze mnie przynajmniej względnie wiedzącego, co robi hodowcy.
Byłam przekonana, że jestem niewyuczalna, ale coś chciał nie chciał w głowie mi zostaje, a jak czegoś nie wiem (a przeważnie nie wiem), to mam gorącą linię z Oktawią. Oktawio dziękuję!!!!
Chcę również podziękować Marcie za zrozumienie mojego totalnego braku talentu do komputerów i wrodzonego lenistwa, a co za tym idzie poświęcenie przez Nią wolnego czasu na tworzenie tej stronki.
Marta, niech Cię ręka boska broni, żebyś cokolwiek ocenzurowała!
Mieszkam w Gdańsku, jestem członkiem klubu Saint Pro Cat.
|
|